Zaskarżonym wyrokiem sąd okręgowy zasądził na rzecz banku-cesjonariusza przelane nań przez wykonawcę roszczenie o zapłatę części wynagrodzenia za roboty w ramach ostatecznie nieukończonej inwestycji, od której obie strony postanowiły odstąpić. Uwzględniając w całości apelację Kancelarii, sąd apelacyjny kasatoryjnym wyrokiem odesłał jednak sprawę do sądu okręgowego w celu ponownego jej rozpoznania, podzielając apelacyjny zarzut nierozpoznania przez ten sąd istoty sprawy.
Nieskomplikowane na pierwszy rzut oka powództwo o zasądzenie wynagrodzenia za wykonane roboty budowlane okazało się jednak nie tak proste do osądzenia. Obok bowiem samego sporu o zasadność roszczenia pojawiły się w nim – wywołane przez pozwanego inwestora w ramach obrony przed powództwem – liczne wątki poboczne, ale istotne dla wyniku sprawy, poczynając od kwestii samej skuteczności odstąpienia od umowy (a własne oświadczenia w tym kierunku złożyły obie strony, wzajemnie kwestionując analogiczną czynność kontrahenta-przeciwnika), poprzez badanie wpływu zabezpieczającego przeniesienia wierzytelności z umowy (w czasie jej trwania) na kredytujący wykonawcę bank z punktu widzenia możliwości żądania przez wykonawcę udzielenia gwarancji zapłaty przez inwestora (pod rygorem odstąpienia od umowy), a kończąc na skuteczności zarzutu potrącenia wierzytelności wzajemnej inwestora z tytułu kary umownej.
W pierwszym „podejściu” sąd okręgowy wszystkie te wątki pominął, skupiając się wyłącznie na ocenie pierwotnej zasadności zgłoszonego roszczenia, co sąd apelacyjny uznał – w konkretnych okolicznościach sprawy – za podejście wadliwe, a cały proces za wymagający powtórzenia. Jeżeli powód nie wniesie zażalenia do Sądu Najwyższego na odmowę orzekania reformatoryjnego (albo zażalenie takie zostanie oddalone), sprawa wraca więc do sądu I instancji.
Sprawę prowadzili prawnicy z Działu Prawa Cywilnego – mec. Piotr Kołodziejczak oraz mec. Paweł Kierski.